Co to tak właściwie jest „wilczy apetyt”?

Jakby normalny głód nie wystarczał, dręczy nas czasem „wilczy apetyt“, nieodparta ochota na zjedzenie czegoś. Oddalibyśmy wtedy wszystko za kostkę czekolady, loda czy kiełbaskę z grilla. Głód jest odczuciem sterowanym przez organizm, które przynajmniej początkowo grzecznie prosi: „Dostarcz mi w najbliższym czasie energii w postaci pożywienia“. Wilczy apetyt mówi nam: „Zjedz natychmiast kawałek czekolady (loda, kiełbasę, itd), bo stanie się coś złego!“

Z tym zjawiskiem walczy właściwie każdy, kto zmienia nawyki żywieniowe, aby np. zbić wagę. Tak więc przynajmniej nie jesteśmy sami. To trochę uspokajające. Ale dlaczego zaraz wilczy apetyt, dlaczego właśnie na bomby kaloryczne? Po pierwsze dlatego, że nasz organizm nagle potrzebuje energii, której najszybciej dostarczą nam cukry. A po drugie dlatego, że jest to „zakazany owoc“ w czasie diety. Nasz mózg przyzwyczaił się do procesu nagradzania. Brakuje nam słodyczy, konkretnego solidnego jedzenia, wszystkiego, czego nie jemy podczas zmiany nawyków żywieniowych i diety. A, że nie możemy ich jeść, tym bardziej nachodzi nas na nie nieodparta ochota. I tu trzeba być dzielnym: mimo ochoty na czekoladę trzeba wybrać zdrową alternatywę, np. surowe warzywa czy owoce.

owoce i warzywa

Ponieważ w tym ważnym momencie przeorganizowujemy nawyki, nasz system nagradzania też można, powiedzmy, trochę oszukać. Zamiast czekolady zjedzmy wówczas np. soczystą paprykę pokrojoną w paski. Jeżeli smakuje nam świeża papryka, śmiało powiedzmy na głos „mmmmm, pyszne“. Uśmiechajmy się przy tym głaszcząc się po brzuchu. Takim zachowaniem możemy wywołać te same procesy biochemiczne, które podświadomie wywoływała w nas czekolada. Uaktywnia się wówczas system nagradzania, wytrącana jest serotonina. Znamy to ze śmiechu: kto świadomie się uśmiechnie albo bez powodu na głos się zaśmieje, od razu czuje się lepiej.

Trudności zaczynają się, jeżeli zdrowa alternatywa, czy przekąska nie zaspokoi wilczego apetytu. Wówczas lepiej świadomie się poddać, ale zjeść bardzo małe ilości ulubionej „trucizny“. Bez wyrzutów sumienia, ale może za to będziemy mieć większą motywację do wykonania dodatkowego, krótkiego treningu na schodach. Czym innym jest wilczy apetyt, który pojawia się po odczuwaniu głodu. Jeżeli nie posłuchaliśmy prośby ciała, a więc nic nie zjedliśmy – ten stan bez wątpienia możemy nazwać niezdrowym. Naukowcy są dziś pewni, że aby osiągnąć właśnie utratę masy ciała, nie możemy głodować. W innym wypadku organizm przechodzi na tryb awaryjny i tu już czai się sławny efekt jojo.

Nie możemy zapomnieć o jednym zjawisku: wilczy apetyt uwarunkowany jest hormonalnie. Wiele kobiet odczuwa ten stan przed rozpoczęciem miesiączki. Panowie znają go u swoich żon lub partnerek w ciąży. Ochota na kromkę chleba z marmoladą, zaraz potem na śledzia, a następnie na arbuza…i tak bez końca. W takiej sytuacji rada brzmi: niekoniecznie musisz się poddawać zachciankom, a przede wszytskim nie zawsze.

            Zebraliśmy kilka wskazówek, jak stawić czoła nagłemu wilczemu apetytowi:

    • Czując prawdziwy głód: należy zawsze świadomie zjeść coś pożywnego, zwracając uwagę na błonnik.
    • Odwrócić uwagę: iść w tym momencie na spacer, zacząć sprzątać piwnicę, pracować w ogródku.
    • Przeżuwanie należy do trików oszukujących, tak więc żucie gumy może nam pomóc.
    • Umyć zęby. Przez posmak pasty do zębów zmniejsza się ochota na coś słodkiego.
    • Pić, pić, pić. Jak tylko dopadnie nas wilczy apetyt. Często zdarza się, że taka nagła ochota na coś jest mylona z pragnieniem. W ten sposób łatwo też osiągniemy zdrową ilość 2-3 litrów płynów dziennie. Oczywiście pijemy napoje niskokaloryczne: woda, rozcieńczone wodą soki owocowe i warzywne lub herbata.
    • Regularne spożywanie małych posiłków w ciągu dnia może zdecydowanie zmniejszyć wilczy apetyt na wieczór.
    • Należy mieć w domu zawsze pod ręką owoce i warzywa, nie kupować słodyczy.
    • Zjedzmy dobre i obfite śniadanie na pełen enrgii początek dnia.
    • Mówiła to nam już nasza babcia: przeżuwać i jeść powoli. Uczucie sytości potrzebuje czasu na uaktywnienie.
    • Wielu osobom pomaga, jeżeli w znacznym stopniu zrezygnują wieczorem ze spożywania węglowodanów.
    • Błonnik zapewnia uczucie sytości. Więc jeżeli już czujemy nadchodzący wilczy apetyt, powinniśmy świadomie coś zjeść, zanim nie będziemy potrafili już się opanować.
    • Akupresura. Np. uciskać przez 30 sekund miejsce między nosem a górną wargą. Nie u każdego pomaga to samo. W poradnikach znajdziemy wiele wskazówek.
    • Brodzenie w wodzie wg Kneippa. Bodźce zimna pobudzają przemianę materii i odwodzą myśli od uczucia głodu. Stosować tylko przy ciepłych stopach.

A Wy jak dajecie sobie radę z wilczym apetytem? Może macie jakieś świetne domowe sposoby? Byłoby nam miło, gdybyście się z nami podzielili 🙂

Reklamy